Jak się spisał? Zapraszam do przeczytania opinii :)
Opis producenta:
Biotin & Collagen Hair Treatment Oil to wyspecjalizowany preparat o intensywnym działaniu wzmacniającym oraz dodającym grubości i gęstości włosom słabym, cienkim i pozbawionym objętości.
Formuła olejku zawiera kompleks witaminy B7, biotyny i kolagenu, nawilża, odżywia i odmładza włosy, wzmacnia je i chroni. Włosy stają się gęstsze, pełne blasku i nie elektryzują się.
Sposób użycia: W osuszone ręcznikiem włosy wetrzeć 2-3 krople olejku, modelować jak zwykle. Do długich włosów zaleca się użycie 4-5 kropli.
Sposób użycia: W osuszone ręcznikiem włosy wetrzeć 2-3 krople olejku, modelować jak zwykle. Do długich włosów zaleca się użycie 4-5 kropli.
Cena:
Za 50 ml zapłaciłam 9,99 zł
Dostępność:
Do ceny trzeba doliczyć koszty przesyłki, produkt jest dostępny tylko w sklepach internetowych.
Moja opinia:
Kosmetyk jest przeźroczysty, lekko oleisty ale dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach mnie nie zachwycił ale jest to kwestia gustu. Produkt jest zamknięty w małej buteleczce z ciemnego plastiku.
Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona, po przygodzie z wyżej wymienionym jedwabiem miałam pewne obawy. Na początku, gdy używałam tego olejku (tak nazywa go producent choć jego konsystencja jest taka sama jak jedwabiu) nakładałam go tylko na olej kokosowy. Włosy były nieobciążone i ... to tyle. Zupełnie jak przy samym kokosie, więc coraz rzadziej sięgałam po ten kosmetyk. Efektem była konieczność podcięcia końcówek. Poszłam więc do fryzjera i jak zwykle maszynką skróciłam włosy o centymetr ( i tak długo z tym zwlekałam, ostatnio były podcinane w kwietniu 2014 roku, bez podcinania obeszły się przez ponad rok ).
Dlatego właśnie trudno jest mi wypowiedzieć się na temat tego produktu. Niby nic a zaraz po odstawieniu końcówki nagle zaczęły się rozdwajać, choć do tej pory nie miałam z tym najmniejszego problemu. Choć stan mojej skóry głowy jest dość zmienny to włosy na długości i same końcówki od kilkunastu miesięcy są (odpukać) w stanie idealnym. Praktycznie się nie niszczą jeśli dbam o poziom nawilżenia.
Nie wiedziałam czy końcówki rozdwoiły się przez produkt czy dzięki niemu mogłam zaczekać z ich obcięciem po nieszczęsnym jedwabiu, dlatego postanowiłam wypróbować go na kilku innych typach włosa :)
- Na włosach rozjaśnianych mojej mamy, która używa tylko srebrnego szamponu i ( dzięki moim błaganiom ) odżywki Garnier Awokado i Karite. Głowę myje raz w tygodniu. Mimo tego jedyny problem na jaki narzeka to rozdwajające się końcówki.
Używała olejku po każdym myciu, na lekko wilgotne włosy.
Po miesiącu stwierdziła że nie odda mi buteleczki...
Włosy sporo urosły, oczywiście olej stosowała tylko na końcówki, więc zahamował rozdwajanie się i wykruszanie końcówek. Mama stwierdziła że zapach jest dziwny ale jej nie przeszkadzał. Jest to cud ponieważ moja mama jest absolutną przeciwniczką poświęcania czasu na włosy. Jeśli już godzi się na jakikolwiek kosmetyk to musi naprawdę widzieć efekty żeby nie wyrzucić go po tygodniu.
- Na włosach koleżanki, typowych kręciołkach :)
Stosuje się do CG ale lubi czasem wypróbować coś nowego. Ostatnim hitem był olejek sulsena :)
Na jej naturalnych włosach olej sprawdzał się tylko nałożony na inny olej. Dzięki temu ograniczyła rozdwajanie się końcówek i była na tyle zadowolona że po zużyciu odlewki ode mnie zakupiła pełnowymiarowy produkt :)
Nie stosowała olejku solo, powiedziała że spróbowała tego tylko raz i efekt był podobny ale włosy nie były już tak dociążone jak z olejkiem.
- Na włosach mojej babci, naturalnie ciemnych i grubych. Ma ich naprawdę sporo a olejku używała tylko dlatego że ją o to poprosiłam :)
Ona zauważyła tylko to, że włosy zrobiły się dłuższe i jak to ujęła '' mniej sinowate''. Kosmetyk stosowała solo a jej pielęgnacja ogranicza się do szarego mydła i octu jabłkowego :)
Tak więc skuszona opiniami moich zaufanych testerek postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. Moje włosy są najbardziej zbliżone do włosów babci więc czasem nie będę nic nakładała pod olejek a czasem sięgnę po kokosa. O efektach wkrótce :)


