piątek, 10 lipca 2015

Moja pierwsza włosowa piramida.

Powiem szczerze że jestem z siebie dumna :)

Odkąd zostałam włosomaniaczką osiągnęłam naprawdę dużo. Dziś postanowiłam podsumować swoją pielęgnację we włosowej piramidzie.

Moje włosy są wybitnie niskoporowate, i choć wciąż walczę o gęstość jest dużo lepiej niż było kiedyś. Choć wciąż mam swego rodzaju łysinkę nad czołem... 
Ale post o łysieniu będzie kiedy indziej, dziś o pielęgnacji tego co zostało :)




Codziennie:

  • Suplementacja: tutaj sprawa jest prosta. Staram się zdrowo odżywiać i pić dużo wody ale nie zawsze mi to wychodzi. Na stan moich włosów wpływ mają też choroby które się mnie uczepiły już w liceum. Dlatego wspomagam się ( a nie polegam na ) różnymi specyfikami. Wpisy o suplementach nie będą się pojawiały na blogu często ponieważ żeby zauważyć jakieś efekty trzeba czekać nawet kilka miesięcy ale jak na razie mogę polecić tylko Pure Collagen firmy Noble Medica. Stosowałam go jakiś czas ale teraz zmieniłam na tabletki hairvity i Sufrin. Co jakiś czas ( zwłaszcza jesienią i wiosną ) sięgam dodatkowo po skrzyp i pokrzywę. Nie daję rady wypić ich obu na raz więc przez kilka tygodni w roku piję je na zmianę, jednego dnia skrzyp a drugiego pokrzywa.
  • Mycie: ponieważ rzadkie włosy wyglądają na jeszcze bardziej rzadkie gdy choć odrobinę się przetłuszczą myję je codziennie. Inna sprawa jest taka że jeśli jednego dnia włosów nie umyję drugiego wieczorem skalp zaczyna marudzić i włosy wypadają, co też na ich gęstość pozytywnie nie wpływa. Myję je metodą OMMOO ( jest w ogóle coś takiego czy to kolejny wymysł wrony? ). Czyli Olej-Maska-Mycie-Odżywka-Odżywka... O tym kiedy indziej. temat raczej zbyt rozległy jak na piramidowy post :)
  • Wcierka: czyli podstawa dla łysiejących. Tutaj naprawdę uznaję tylko wąskie grono produktów sklepowych oraz w większości wcierki robione własnoręcznie. Używam ich po myciu, przynajmniej raz dziennie w połączeniu z kilkuminutowym masażem skalpu.
  • Olej: codziennie przed myciem nakładam na długość i skalp olej. Na skórze głowy lądują zwykle indyjskie lub rosyjskie mieszanki takie jak Kesh King. Nakładam olej na suche lub wilgotne włosy i zawijam w bawełnianą koszulkę, jest to pierwsze moje pierwsze O. Już niedługo będzie post paczkowy, znudziły mi się te same produkty używane od dłuższego czasu :)
  • Zabezpieczanie końcówek: do tego służą mi czyste oleje, najczęściej kokosowy. Po ostatnich przygodach z jedwabiem do włosów skusiłam się na olejek do końcówek Biotin & Collagen ale o tym post jutro.

Co 3 dni:

  • Zioła: czyli wszystkie zioła w proszku z których robię maski, w tym też glinki choć ziołami nie są... Wrony mają krótką pamięć i ten szczegół mi umknął. Ostatnio używam tylko tych firmy Kesh, są najlepsze moim zdaniem. Używam ich naprzemiennie z maskami domowymi co 3 dni więc raz w tygodniu.
  • Płukanki: które chciałabym stosować codziennie ale jestem zbyt leniwa i nigdy nie mam czasu na ich przygotowanie (no, chyba że chodzi o octową ). Zazwyczaj sięgam po świeże zioła jak szałwia, rozmaryn lub wawrzyn.
  • Maski: zazwyczaj te domowe. Jeśli w poniedziałek używam ziół to 3 dni później nakładam maskę.

Co 2 tygodnie:

  • Mycie szamponem z SLS: czyli detoks:) po takim oczyszczaniu nie stosuję odżywki, a gdy włosy wyschną sprawdzam ich stan. Dopiero po takiej kontrolnej diagnozie nakładam na nie olej.
Okazjonalnie: 

  • Podcinanie: czyli mój największy wróg. Odkąd włosy ścięłam naprawdę na krótko unikam tego jak ognia. Jednak gdy widzę rozdwojone końcówki nie mogę dłużej odwlekać tej męki i zazwyczaj dzwonię do zaufanej fryzjerki. Ona jedna w całym mieście rozumie co znaczy pół centymetra. Tutaj muszę zaznaczyć że okazjonalnie oznacza raz na rok lub rzadziej...  Moje włosy zazwyczaj się nie rozdwajają, nie wiem jakim cudem ale cieszę się z tego niesamowicie. Ostatnio stwierdziłam że są już na tyle długie że mogę podcinać je sama, zakupiłam maszynkę z ceramicznymi ostrzami i gdy widzę że końcówki są w gorszym stanie podcinam pojedyncze włosy. Naprawdę rzadko się to zdarza ale uznałam że jest to istotne :)


Tak oto prezentuje się moja włosowa piramida.  Trochę się tego nazbierało ale efekty jakie osiągnęłam tylko zachęcają mnie do dalszej walki o zdrowe włosy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz